Nowe badanie opublikowane w Communications Biology pokazuje, w jaki sposób LSD zmienia aktywność elektromagnetyczną kory mózgowej. Naukowcy z Université de Montréal, IMT Atlantique, włoskiej CNR oraz University of California, San Francisco użyli magnetoencefalografii (MEG) — metody rejestrującej pola magnetyczne wytwarzane przez aktywność neuronów — do uchwycenia zmian, które zaszłyby zbyt szybko dla wolniejszych technik obrazowania, takich jak fMRI.
Spis treści ▼
Wyniki wskazują na dwa zjawiska naraz: przyspieszenie rytmów mózgowych alfa i beta oraz wzrost złożoności samego sygnału. Praca ma formę pełnej publikacji peer-reviewed (DOI: 10.1038/s42003-026-10629-7, 7.10.2026) i rozwija wcześniejszy preprint z bioRxiv (DOI: 10.64898/2026.01.28.702361, styczeń 2026) — finalne liczby zostały nieco doprecyzowane po recenzji, ale wnioski się nie zmieniły.
Jak zaprojektowano badanie
W eksperymencie wzięło udział 17 osób w projekcie wewnątrzobiektowym, jednostronnie zaślepionym, z randomizowaną kolejnością warunków. Każdy uczestnik przechodził dwie sesje rozdzielone dwoma tygodniami: jedną z dożylnym podaniem LSD (75 µg), drugą z placebo w postaci soli fizjologicznej. Taki schemat pozwala porównać aktywność mózgu tej samej osoby pod wpływem substancji i bez niej.
Aktywność mózgu rejestrowano systemem MEG CTF-275 z próbkowaniem 1200 Hz, przez około siedem minut w każdym warunku, z zamkniętymi oczami. Badacze przetestowali też wariant z muzyką i bez niej, by sprawdzić, czy stymulacja słuchowa wzmacnia obserwowane efekty.
Szybsze rytmy, słabsze oscylacje
Pierwszy wynik dotyczy częstotliwości szczytowej — punktu, w którym rytm mózgowy osiąga największą moc. Pod wpływem LSD częstotliwość szczytowa rytmu alfa przesunęła się o około 2 Hz w górę, a rytmu beta o około 5 Hz, przy istotności statystycznej skorygowanej na wielokrotne porównania. Jednocześnie sama moc tych oscylacji spadła — rytmu alfa w regionach skroniowych, rytmu beta rozlegle w całej korze.
Innymi słowy: mózg pod LSD „tyka” szybciej, ale te rytmy są słabsze, mniej zsynchronizowane w klasycznym sensie oscylacyjnym. To zjawisko, znane z wcześniejszych badań EEG nad psychodelikami, MEG pozwoliło teraz zmierzyć precyzyjniej przestrzennie.
Więcej złożoności, płaskie widmo
Drugi, mocniejszy wynik dotyczy złożoności samego sygnału. Dwie niezależne miary — złożoność Lempla-Ziva i wymiar fraktalny Higuchiego — wzrosły pod LSD istotnie statystycznie (p<10⁻⁵), najsilniej w obszarach tylnych kory, odpowiadających przetwarzaniu wzrokowemu. Wyższa złożoność sygnału zwykle oznacza, że aktywność mózgu jest mniej przewidywalna i mniej zdominowana przez pojedyncze, powtarzalne rytmy.
Z tym koresponduje spłaszczenie widma aperiodycznego — nachylenia krzywej 1/f, która opisuje, jak moc sygnału rozkłada się między częstotliwościami niezależnie od oscylacji. Spłaszczenie było najsilniejsze w korze wzrokowej i słuchowej, czyli w regionach odpowiedzialnych za odbiór wrażeń sensorycznych — co współbrzmi z charakterem subiektywnych doświadczeń percepcyjnych opisywanych przy LSD w innych badaniach.
Autorzy odnotowali też wzrost mocy w paśmie gamma (60-90 Hz), ale sami zastrzegają, że sygnał w tym zakresie częstotliwości jest podatny na artefakty wynikające z napięcia mięśni twarzy i skóry głowy — nie można więc jednoznacznie przypisać go samej aktywności neuronalnej.
Efekt selektywny, nie globalny
Co istotne, zmiany nie objęły kory motorycznej — obszaru odpowiedzialnego za kontrolę ruchu. Efekty LSD okazały się selektywne wobec sieci sensorycznych, pamięciowych i wyobrażeniowych, a nie jednorodnym „przyspieszeniem” całego mózgu. To zgodne z hipotezą, że psychodeliki modyfikują przede wszystkim przetwarzanie percepcyjne i emocjonalne, a nie każdą funkcję mózgu jednakowo.
Muzyka w tle, wbrew intuicji, nie wzmocniła neuronalnych efektów LSD — zaobserwowano raczej odwrotny trend (osłabienie), choć interakcja między muzyką a substancją nie przeszła korekty na wielokrotne testowanie (FDR), więc tego wyniku nie można uznać za potwierdzony.
Na podstawie samej częstotliwości szczytowej, parametrów widma aperiodycznego i miar złożoności modele uczenia maszynowego odróżniały zapisy MEG z sesji LSD od sesji placebo z dokładnością powyżej 76%. To pokazuje, że opisane zmiany są wystarczająco systematyczne, by stanowić swego rodzaju neuronalny odcisk palca substancji — choć do zastosowań diagnostycznych droga jest jeszcze daleka.
Ograniczenia badania
Próba liczyła 17 osób — to typowa wielkość dla badań z substancjami kontrolowanymi, ale zbyt mała, by uogólniać wyniki na całą populację. Zaślepienie było jednostronne: uczestnicy nie wiedzieli, w którym warunku biorą udział, ale sposób monitorowania sesji mógł dawać badaczom pewne wskazówki — to częste ograniczenie przy substancjach o silnym, trudnym do zamaskowania działaniu subiektywnym. Wynik w paśmie gamma wymaga dalszej weryfikacji ze względu na ryzyko artefaktu mięśniowego. Autorzy podkreślają potrzebę większych kohort oraz badań porównawczych z innymi psychodelikami, by sprawdzić, które z opisanych zmian są specyficzne dla LSD, a które wspólne dla całej tej klasy substancji.
Metodologicznie badanie wpisuje się w szerszy nurt prac obrazujących mechanizmy psychodelików innymi technikami — w badaniu fMRI nad kierunkiem przepływu informacji w mózgu pod wpływem psylocybiny naukowcy obserwowali zmiany w komunikacji między regionami kory na innej skali czasowej. MEG i fMRI uzupełniają się: pierwsza metoda rejestruje zmiany w milisekundach, druga śledzi wolniejsze wzorce przepływu krwi.
Dlaczego to ma znaczenie
Wyniki nie mówią nic o tym, jak LSD „powinno” być stosowane — to badanie mechanistyczne, nie kliniczne badanie skuteczności terapeutycznej. Tego rodzaju dane pomagają jednak zrozumieć, na jakim poziomie aktywności mózgu psychodeliki wywołują swoje efekty, co jest krokiem potrzebnym przy projektowaniu i interpretacji badań klinicznych — jak te testujące LSD w postaci podjęzykowej przy uogólnionym zaburzeniu lękowym, gdzie efekt terapeutyczny trzeba odróżnić od samego „szumu” neuronalnego.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza ani nie stanowi zachęty do samodzielnego stosowania LSD, które w Polsce pozostaje substancją nielegalną poza ramami badań naukowych.
FAQ
Czym różni się MEG od EEG i fMRI? MEG rejestruje pola magnetyczne wytwarzane przez aktywność neuronów, podobnie jak EEG rejestruje pola elektryczne — obie metody mają bardzo dobrą rozdzielczość czasową (milisekundy). fMRI mierzy zamiast tego zmiany przepływu krwi, co jest wolniejsze, ale daje lepszą rozdzielczość przestrzenną.
Co oznacza wzrost „złożoności” sygnału mózgowego? To miara tego, jak bardzo aktywność mózgu odbiega od prostych, powtarzalnych wzorców. Wyższa złożoność (mierzona np. złożonością Lempla-Ziva czy wymiarem fraktalnym) wskazuje na bardziej zróżnicowaną, mniej przewidywalną dynamikę sygnału.
Czy wynik dotyczący pasma gamma jest wiarygodny? Autorzy sami zaznaczają, że sygnał gamma (60-90 Hz) może być zniekształcony przez napięcie mięśni głowy i twarzy podczas badania MEG, dlatego ten konkretny wynik traktują z większą ostrożnością niż pozostałe.
Czy badanie mówi coś o terapeutycznym działaniu LSD? Nie — to badanie mechanistyczne, skupione na tym, co LSD robi z aktywnością elektromagnetyczną kory mózgowej, a nie badanie kliniczne oceniające skuteczność terapii. Nie dostarcza podstaw do wniosków o leczeniu konkretnych schorzeń.
Czy wyniki można uogólnić na innych ludzi? Z ostrożnością — próba liczyła 17 osób, co jest typowe dla tego typu badań, ale ogranicza siłę statystyczną i możliwość uogólnienia. Autorzy wskazują na potrzebę większych kohort.
Źródła
- Subramani, V. i wsp. (2026). LSD reconfigures cortical dynamics through faster brain rhythms and increased fractal dimension. Communications Biology. DOI: 10.1038/s42003-026-10629-7. https://www.nature.com/articles/s42003-026-10629-7
- Subramani, V. i wsp. (2026). Preprint. bioRxiv. DOI: 10.64898/2026.01.28.702361. https://www.biorxiv.org/content/10.64898/2026.01.28.702361v1.full










