Amerykańscy badacze podali psylocybinę dwunastu weteranom z ciężkim, opornym na leczenie zespołem stresu pourazowego. Miesiąc po drugiej sesji dziewięciu z nich nie spełniało już kryteriów rozpoznania. Wielkość efektu wypadła wyjątkowo duża — i właśnie dlatego warto dokładnie zobaczyć, jak to badanie było zbudowane.
Spis treści ▼
Dziewięciu z dwunastu bez rozpoznania po miesiącu
Wyniki ukazały się 30 lipca 2026 roku w czasopiśmie „Communications Medicine”. Badanie prowadził zespół Stacey B. Armstrong z Ohio State University.
Uczestnikami byli amerykańscy weterani z PTSD trwającym co najmniej pół roku. Wszyscy mieli za sobą nieskuteczne leczenie: przynajmniej trzy miesiące leków przeciwdepresyjnych i pół roku psychoterapii. Objawy oceniano wywiadem CAPS-5 — narzędziem, w którym klinicysta punktuje nasilenie objawów w rozmowie z pacjentem.
Protokół obejmował dwie sesje z psylocybiną w warunkach klinicznych oraz około szesnastu godzin psychoterapii wokół nich: osiem godzin przygotowania i osiem godzin późniejszych rozmów. Całość rozciągała się na jakieś jedenaście tygodni i co najmniej trzynaście wizyt.
Miesiąc po drugiej sesji średni wynik CAPS-5 spadł o 27,5 punktu. Dziewięć osób na dwanaście, czyli 75 procent, znalazło się poniżej progu rozpoznania PTSD.
Co naprawdę mówi „wielkość efektu 2,30″
Autorzy podają wielkość efektu d równą 2,30. Taka liczba w psychiatrii praktycznie się nie zdarza — i warto wiedzieć, co ona mierzy.
Wielkość efektu d mówi, o ile przesunął się wynik, licząc w rozrzucie wyników między ludźmi. Jeśli d wynosi 1, poprawa jest mniej więcej tak duża jak typowa różnica między dwiema losowymi osobami z badanej grupy. Umownie 0,2 to efekt mały, 0,5 średni, a 0,8 już duży. Wartość 2,30 jest niemal trzykrotnie powyżej progu „dużego”.
Kłopot w tym, że przy dwunastu osobach ta liczba jest bardzo chwiejna. Rozrzut wyników stoi w mianowniku: im mniejszy, tym większe d. W małej grupie rozrzut sam z siebie wypada losowo, więc d potrafi urosnąć przypadkiem. Statystycy wiedzą o tym od dawna — dlatego istnieją poprawki obniżające wielkość efektu liczoną na małych próbach.
Dochodzi drugi mechanizm. Do badania rekrutowano ludzi z objawami powyżej ustalonego progu ciężkości, czyli w złym momencie. Objawy PTSD falują, a osoby złapane w szczycie statystycznie wracają w stronę własnej średniej niezależnie od leczenia. Nazywa się to regresją do średniej i przy jednej grupie bez porównania nie da się tego od wyniku odjąć.
W tym badaniu nie było nikogo do porównania
To jest sedno sprawy. W rejestrze badań klinicznych praca figuruje jako faza 2 z jedną grupą: przydział losowy — brak, zaślepienie — brak.
Znaczy to dwie rzeczy naraz. Po pierwsze, nie istniała grupa, która przeszłaby te same szesnaście godzin psychoterapii bez psylocybiny. Nie wiadomo więc, ile poprawy wniosła substancja, a ile sama terapia, uwaga zespołu i wielotygodniowa opieka. Po drugie, wszyscy — uczestnicy i oceniający — wiedzieli, kto co dostaje.
To ostatnie jest w badaniach nad psychodelikami znanym problemem. Pisaliśmy o nim przy okazji wytycznych FDA dotyczących zaślepienia badań nad psychodelikami: uczestnik i tak zwykle rozpoznaje, czy dostał substancję czynną. Tutaj nawet nie próbowano tego ukryć, a wynik główny opiera się na ocenie klinicysty w rozmowie, nie na pomiarze laboratoryjnym.
Badacze sprawdzili, czy oczekiwania uczestników przewidywały rezultat. Zależność nie okazała się istotna statystycznie, ale sami przyznają, że mierzyli je jednym pytaniem — to za mało, by cokolwiek wykluczyć.
Poprawa zaczęła się przed pierwszą sesją
Najciekawszy szczegół całej pracy łatwo przeoczyć. Część uczestników poprawiła się już w fazie przygotowania, zanim dostała psylocybinę. I właśnie u tych osób wynik po miesiącu okazał się najlepszy.
To nie unieważnia badania, ale pokazuje kierunek. Coś w tym protokole działało jeszcze przed pierwszą sesją — a bez grupy porównawczej nie wiadomo, jak dużą częścią końcowego rezultatu było.
Z 668 osób w przesiewie weszło do badania 13
Ta liczba mówi o wynikach więcej niż wielkość efektu.
Link do przesiewu kliknęło 3628 osób. Wstępną ankietę online ukończyło 668. Na badanie osobiste zaproszono 52. Zgodę podpisało 13, a pełny protokół ukończyło 12 — jedna osoba wycofała się przed pierwszą sesją. To około dwóch procent tych, którzy przeszli przesiew online.
Odsiew nie był przypadkowy. Wykluczano osoby z chorobą afektywną dwubiegunową, ze spektrum psychotycznym, z uzależnieniem, z poważnymi próbami samobójczymi w wywiadzie i z chorobami serca. Wykluczano też wtedy, gdy taką diagnozę miał ktoś z bliskiej rodziny. To są dokładnie te obciążenia, które u weteranów z ciężkim PTSD często idą w parze z rozpoznaniem.
Grupa wyszła wąska także demograficznie: 92 procent osób białych, 75 procent z wykształceniem wyższym, 75 procent mężczyzn. Autorzy sami wskazują to jako ograniczenie.
Jest jeszcze jeden skutek, mniej oczywisty. Skoro do badania nie weszli ludzie najbardziej zagrożeni samobójstwem, brak wzrostu myśli samobójczych w tej grupie niewiele mówi o ryzyku u innych. Badacze piszą to wprost.
Co ta praca pokazała wiarygodnie
Badanie nie jest bez wartości — trzeba je tylko czytać zgodnie z tym, czym jest. Praca pilotażowa sprawdza, czy procedura jest wykonalna i wystarczająco bezpieczna, żeby budować na niej większe badanie.
I to pokazała. Nie wystąpiły poważne zdarzenia niepożądane. Najczęstszym problemem był ból głowy, poza tym pojedyncze przypadki lęku, zawrotów głowy i atak paniki — wszystkie przemijające. Tętno i ciśnienie mieściły się w bezpiecznych granicach. Uczestnicy niemal nie opuszczali wizyt.
To realny wynik. Nie jest nim natomiast zdanie „psylocybina leczy PTSD u trzech czwartych weteranów”. Kolejnym krokiem musi być badanie z grupą porównawczą i większą liczbą uczestników, a takie badania z reguły pokazują efekty wyraźnie mniejsze niż pilotaże.
Psylocybina w Polsce pozostaje nielegalna
Psylocybina figuruje w polskim wykazie substancji psychotropowych — jej posiadanie, wytwarzanie i udzielanie innym są karalne. Badania kliniczne nad nią trwają, ale wyłącznie za granicą i w ściśle kontrolowanych warunkach.
Opisane badanie prowadzono w Stanach Zjednoczonych, pod nadzorem medycznym i z kilkunastogodzinną opieką psychoterapeutyczną wokół każdej sesji. Poza takim otoczeniem nie wynika z niego nic dla codziennej praktyki.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza.
Źródła
- Safety, feasibility, and preliminary clinical outcomes of psilocybin-assisted therapy for veterans with severe, treatment-resistant PTSD: an open-label pilot clinical trial — Communications Medicine, 2026
- Pełny tekst publikacji — PubMed Central
- NCT05554094: Psilocybin for the Treatment of Veterans With Post-Traumatic Stress Disorder — ClinicalTrials.gov, Ohio State University










