Sześćdziesięciu pacjentów z depresją oporną na leczenie, jedna dawka 25 miligramów psylocybiny albo placebo, wsparcie psychologiczne dla wszystkich uczestników. Po sześciu tygodniach remisję odnotowano u czterdziestu procent osób z grupy leczonej wobec trzech procent w grupie placebo.
Spis treści ▼
Badanie nosi nazwę PsiDeR. Kierował nim prof. James Rucker z King’s College London oraz South London and Maudsley NHS Foundation Trust, a wyniki opublikowano w „Nature Medicine” (DOI: 10.1038/s41591-026-04541-0).
Co wyróżnia to badanie
Najważniejsza rzecz nie dotyczy wyników, tylko finansowania. Zdecydowana większość badań nad psychodelikami jest opłacana przez firmy, które chcą te substancje skomercjalizować. PsiDeR sfinansowano ze środków publicznych w ramach brytyjskiej służby zdrowia.
Ma to konkretne znaczenie dla wiarygodności. W badaniach sponsorowanych przez podmioty komercyjne pojawiają się systematyczne zniekształcenia — od doboru punktów końcowych po sposób raportowania wyników. Niezależne finansowanie tego problemu nie usuwa, ale wyraźnie go ogranicza.
Wyniki
Uczestników przydzielono losowo: trzydziestu do psylocybiny, trzydziestu do placebo. Ani pacjenci, ani zespół badawczy nie znali przydziału. Objawy mierzono skalą Montgomery-Åsberg (MADRS).
- po trzech tygodniach: odpowiedź terapeutyczna u 43 procent w grupie psylocybiny wobec 3 procent w grupie placebo,
- po sześciu tygodniach: odpowiedź u 50 procent wobec 3 procent,
- remisja: 40 procent wobec 3 procent, utrzymana do szóstego tygodnia.
Odnotowano 287 zdarzeń niepożądanych, w większości łagodnych, oraz cztery zdarzenia poważne, ocenione jako niezwiązane z psylocybiną.
Problem, którego nie da się obejść
W raporcie znajduje się liczba, którą warto przeczytać uważnie: wszyscy uczestnicy z grupy psylocybiny domyślili się, do której grupy trafili. W grupie placebo zrobiło to 70 procent.
To fundamentalna trudność wszystkich badań nad psychodelikami. Zaślepienie zakłada, że pacjent nie wie, co dostał — a przy substancji wywołującej kilkugodzinne, intensywne doświadczenie percepcyjne jest to praktycznie niewykonalne. Pacjent, który wie, że dostał aktywną substancję, ma inne oczekiwania wobec efektu, a to samo w sobie wpływa na wynik w skali objawowej.
Nie unieważnia to badania. Oznacza natomiast, że różnicy 40 do 3 procent nie da się w całości przypisać farmakologii. Część efektu pochodzi z oczekiwań — i nikt na razie nie potrafi tych składowych rozdzielić.
Drugie ograniczenie to horyzont czasowy. Sześć tygodni obserwacji nie odpowiada na pytanie, jak długo utrzymuje się poprawa i czy potrzebne są kolejne dawki.
Kontekst
Depresja lekooporna dotyczy pacjentów, u których co najmniej dwie prawidłowo prowadzone kuracje przeciwdepresyjne nie przyniosły efektu. To grupa, dla której możliwości terapeutyczne są ograniczone, a rokowanie trudne — stąd zainteresowanie każdą nową ścieżką.
Wyniki PsiDeR układają się w linię z wcześniejszymi doniesieniami, w tym z pilotażem łączącym psylocybinę z terapią poznawczo-behawioralną. Różnica polega na skali i na niezależnym finansowaniu.
W Polsce psylocybina pozostaje substancją nielegalną z wykazu środków odurzających grupy I-P. Terapia z jej udziałem nie jest tu dostępna. Narodowe Centrum Nauki finansowało natomiast polskie badania nad medycznym zastosowaniem psylocybiny.
Podsumowanie
PsiDeR jest jednym z mocniejszych dowodów w tej dziedzinie: randomizacja, kontrola placebo, publiczne finansowanie i wyraźna różnica na korzyść psylocybiny. Jednocześnie badanie samo obnaża granicę metodologiczną, której nikt dotąd nie pokonał — pacjenci wiedzą, co dostali. Do wniosku o skuteczności trzeba dołożyć to zastrzeżenie i pytanie o trwałość efektu poza sześciotygodniowym oknem.
Najczęstsze pytania
Ilu pacjentów wzięło udział w badaniu PsiDeR? Sześćdziesięciu — po trzydziestu w grupie psylocybiny i placebo.
Jaką dawkę podawano? Pojedynczą dawkę 25 miligramów psylocybiny. Obie grupy otrzymały wsparcie psychologiczne.
Jakie były wyniki? Po sześciu tygodniach odpowiedź terapeutyczną odnotowano u 50 procent leczonych wobec 3 procent w grupie placebo; remisję u 40 procent wobec 3 procent.
Dlaczego zaślepienie jest tu problemem? Wszyscy uczestnicy z grupy psylocybiny i 70 procent z grupy placebo domyśliło się przydziału. Przy substancji o wyraźnym działaniu odczuwalnym pełne zaślepienie jest praktycznie niewykonalne.
Czy psylocybina jest legalna w Wielkiej Brytanii? Nie w obrocie ogólnym. Badania kliniczne prowadzi się na podstawie odrębnych zezwoleń, podobnie jak w innych krajach.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza.










