Dożylne DMT obniżyło nasilenie objawów depresji silniej niż placebo — tak brzmi główny wynik badania fazy IIa, które 16 lutego 2026 roku ukazało się w „Nature Medicine” (DOI: 10.1038/s41591-025-04154-z). Pracę firmuje zespół Imperial College London, ale projektantem, fundatorem i sponsorem próby była spółka Small Pharma, dziś część Cybin. Komunikat uczelni zapowiada efekt „znaczący i trwały”. Dane są ostrożniejsze — a najciekawsza rzecz w tej publikacji dotyczy nie siły działania, lecz zegara.
Spis treści ▼
Dziesięć minut wlewu zamiast wielu godzin sesji
Uczestnicy otrzymali jednorazowy wlew dożylny DMT trwający dziesięć minut, w asyście dwóch terapeutów i według ustrukturyzowanego protokołu wsparcia psychologicznego. Autorzy podają, że okres półtrwania substancji podanej tą drogą wynosi około pięciu minut, co pozwala zamknąć całą procedurę w krótkim oknie czasowym. Kierujący badaniem dr David Erritzoe mówi w komunikacie Imperial o sesji trwającej „około 25 minut”.
To zupełnie inna skala niż w terapii psylocybinowej, gdzie jedna sesja z dwoma terapeutami zajmuje zwykle większą część dnia roboczego. Autorzy wprost stawiają tę tezę: krótsze działanie czyni DMT opcją bardziej oszczędną czasowo, praktyczną i łatwiejszą do skalowania. Dla systemu ochrony zdrowia to argument o kosztach i przepustowości, nie o skuteczności — i tak trzeba go czytać. Dla porównania, w programie psylocybinowym COMP360 dane z 52. tygodnia pokazały, że utrzymanie efektu do roku wymagało podania drugiej dawki.
DMT i depresja: co dokładnie zmierzono w fazie IIa
Do badania zrandomizowano 34 osoby dorosłe z depresją umiarkowaną do ciężkiej, które miały za sobą co najmniej dwie nieudane próby leczenia — farmakologicznego, psychoterapeutycznego albo obu. Siedemnaście osób trafiło do grupy placebo-aktywnej, siedemnaście do aktywnej-aktywnej. Faza IIa to z definicji mała próba i tak jest tutaj: zaplanowano 28–36 uczestników, zgłosiło się wstępnie 399 osób, a średni wiek grupy wyniósł 32,8 roku. Dwie osoby wycofały się z badania.
Pierwszorzędowym punktem końcowym była zmiana wyniku w skali MADRS (Montgomery–Åsberg Depression Rating Scale) po dwóch tygodniach od pierwszego podania. Różnica na korzyść DMT wyniosła 7,35 punktu (95% CI od −13,62 do −1,08; p = 0,023). Po tygodniu była większa: 10,75 punktu (95% CI od −16,95 do −4,55; p = 0,002). Punkt końcowy został więc osiągnięty.
Warto jednak zajrzeć o jeden poziom głębiej. Odsetek odpowiedzi na leczenie — definiowanej jako spadek wyniku MADRS o co najmniej połowę — po dwóch tygodniach wyniósł 35% w grupie aktywnej i 12% w grupie placebo, ale przedział ufności dla tej różnicy obejmował zero (od −3,9 do 50,9 punktu procentowego). To samo dotyczyło remisji: 29% wobec 12%, przedział od −8,9 do 44,2. Innymi słowy: średni wynik w skali objawów różnił się istotnie, a klinicznie najbardziej wymowne wskaźniki — nie.
Skąd wzięło się „pół roku”
To najważniejsze zastrzeżenie w całej sprawie. Po dwutygodniowej fazie zaślepionej badanie przeszło w fazę otwartą, w której dawkę aktywną mogli otrzymać wszyscy uczestnicy — także ci, którzy wcześniej dostali placebo. Od tego momentu nie ma już grupy kontrolnej, a autorzy nazywają wyniki tego etapu generującymi hipotezy.
Pomiar po pół roku (dzień 224) był dodatkowo wizytą eksploracyjną przeprowadzoną poza protokołem badania. Pojawiło się na niej 25 z 34 zrandomizowanych osób. W tej grupie kryterium odpowiedzi spełniło 11 uczestników (44%), a w remisji było 10 (40%). Średnia poprawa wyniku MADRS zmniejszyła się przy tym z 11,8 punktu w trzecim miesiącu do 9,2 punktu po pół roku.
Jest jeszcze szczegół, który psuje prostą narrację o dawkach. Po pół roku lepiej wypadła grupa, która dostała jedną dawkę aktywną (50% odpowiedzi, 12 osób z danymi) niż ta, która dostała dwie (33%, 9 osób). Już w trzecim miesiącu różnica sięgała około 7,6 punktu MADRS na korzyść grupy z jedną dawką. Autorzy nie znaleźli istotnych różnic między jedną a dwiema dawkami i uczciwie zaznaczają, że pierwsza dawka była zaślepiona, a druga nie — więc tego porównania nie da się rzetelnie przeprowadzić.
Zaślepienie: tu jest trudniej niż przy psylocybinie
Autorzy sami piszą to otwartym tekstem: ze względu na wyraźne działanie substancji prawdopodobnie zarówno uczestnicy, jak i badacze byli w stanie rozpoznać, kto dostał preparat aktywny. Co więcej, integralności zaślepienia ani oczekiwań uczestników w tym badaniu nie zmierzono — wymieniają to wśród ograniczeń pracy.
Przy DMT problem jest ostrzejszy niż przy psylocybinie z prozaicznego powodu: działanie jest tak krótkie, że różnica między wlewem aktywnym a obojętnym rysuje się w ciągu minut i równie szybko wygasa. Jeśli zaślepienie pada, oczekiwania pacjenta zaczynają współtworzyć wynik, a oddzielenie efektu farmakologicznego od kontekstu staje się zadaniem niewykonalnym. To ten sam kłopot, nad którym pracuje FDA, finalizując wytyczne dla badań nad psychodelikami, i na który odpowiedzią ma być placebo nierozpoznawalne dla uczestnika w koncepcji UMBRAA. Część uczestników rekrutowano przez media społecznościowe i zgłoszenia własne, co dodatkowo podnosi ryzyko silnych oczekiwań wobec terapii.
Sponsorem jest spółka, która rozwija ten lek
Small Pharma — obecnie Cybin UK, działająca pod marką Helus — zaprojektowała badanie, sfinansowała je, dostarczyła własny preparat DMT i sprawowała nad próbą pełny nadzór. Dane zebrała firma Hammersmith Medicines Research, ale sponsor je przeglądał i wykonał dodatkowe analizy post hoc. Ośmiu z osiemnastu autorów pracy to osoby związane ze sponsorem jako pracownicy, akcjonariusze lub posiadacze opcji. Surowe dane uczestników nie są publicznie dostępne — udostępnia je sponsor po podpisaniu umowy.
Nic z tego nie unieważnia wyników recenzowanych w „Nature Medicine”, ale określa, jak je czytać. Komunikat uczelni jest w tym układzie także materiałem promocyjnym, a jego nagłówek o „znaczącym i trwałym” efekcie nie jest ustaleniem badania. Warto też odnotować dystans czasowy: ostatnia wizyta kontrolna odbyła się 21 grudnia 2022 roku, publikacja ukazała się po trzech latach.
Bezpieczeństwo i czego ta praca nie mówi
Zdarzeń niepożądanych możliwie związanych z leczeniem doświadczyło 25 uczestników (73,5%), w większości łagodnych lub umiarkowanych i ustępujących jeszcze w trakcie wizyty. Najczęstszy był ból w miejscu wlewu (13 przypadków po DMT wobec 3 po placebo), dalej nudności i przemijający lęk (po 6 wobec 0). Nie wystąpiły żadne poważne zdarzenia niepożądane ani związane z leczeniem myśli samobójcze. Odnotowano krótkotrwałe wzrosty ciśnienia i tętna. Autorzy wskazują też ograniczenia: grupa nie była zróżnicowana etnicznie (88,2% osób białych), a kandydatów z poważnymi próbami samobójczymi w przeszłości wykluczono.
Dwie rzeczy, których z tej pracy wyczytać nie można. Pierwsza: badanie dotyczyło farmaceutycznego preparatu DMT podawanego dożylnie w warunkach klinicznych, a nie ayahuaski. To inna droga podania, inne stężenia, inny czas działania i zupełnie inny kontekst — wyniki nie przenoszą się na napar. Druga: faza IIa nie rozstrzyga o skuteczności. Potrzebne są badania większe, dłuższe i z porównaniem do leków już stosowanych, czego autorzy sami się domagają. Wcześniejsze doniesienia o DMT wziewnym w depresji lekoopornej obejmowały zaledwie 14 pacjentów i nie miały grupy placebo.
Podsumowanie
Faza IIa dożylnego DMT osiągnęła swój pierwszorzędowy punkt końcowy na próbie 34 osób i jako pierwsza zrobiła to w układzie kontrolowanym placebo. Realną nowością jest czas: krótka procedura zamiast sesji na pół dnia. Trwałość poprawy do pół roku pozostaje natomiast hipotezą — pochodzi z fazy otwartej i wizyty poza protokołem, na której pojawiło się 25 osób, i dotyczy 11 z nich. W Polsce DMT pozostaje substancją nielegalną, nie jest zarejestrowanym lekiem w żadnym kraju, a badania nad nim trwają.
FAQ
Czy DMT jest lekiem na depresję? Nie. Nie jest zarejestrowanym lekiem w żadnym kraju. Omawiane badanie to faza IIa, czyli wczesny etap oceny na małej grupie pacjentów.
Ile osób wzięło udział w badaniu? Zrandomizowano 34 osoby dorosłe z depresją umiarkowaną do ciężkiej, po co najmniej dwóch nieudanych próbach leczenia. Dwie wycofały się w trakcie.
Czy poprawa faktycznie utrzymała się pół roku? U części uczestników tak, ale to wynik eksploracyjny. Na wizytę po pół roku przyszło 25 z 34 osób, z czego 11 spełniało kryterium odpowiedzi, a 10 było w remisji. Nie było już wtedy grupy kontrolnej.
Czy ayahuaska działa tak samo? Badanie nie daje podstaw do takiego wniosku. Testowano farmaceutyczny preparat DMT podawany dożylnie w placówce klinicznej, co jest inną drogą podania i innym kontekstem niż napar.
Jaki jest status prawny DMT w Polsce? DMT należy do substancji kontrolowanych i jego posiadanie oraz obrót nim są nielegalne. Badania naukowe nad zastosowaniami terapeutycznymi są prowadzone za zgodą organów regulacyjnych.
Źródła
- Erritzoe D., Barba T., Benway T. i in., „A short-acting psychedelic intervention for major depressive disorder: a phase IIa randomized placebo-controlled trial”, Nature Medicine 32, 591–598 (2026) — DOI: 10.1038/s41591-025-04154-z
- Pełny tekst pracy w otwartym dostępie (licencja CC BY 4.0): PMC12920121 — PubMed PMID 41699126
- Rejestracja badania: ClinicalTrials.gov, NCT04673383 (sponsor: Small Pharma Ltd); ISRCTN63465876
- Komunikat prasowy Imperial College London: Ayahuasca compound has significant and lasting effect on depression
- Falchi-Carvalho M. i in., „Rapid and sustained antidepressant effects of vaporized N,N-dimethyltryptamine: a phase 2a clinical trial in treatment-resistant depression”, Neuropsychopharmacology 50, 895–903 (2025)
Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza.










